Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wege. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wege. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 października 2015

dyniowe ciastka z czekoladą


     Halloween tusz tusz, a dyni wokół pełno. Jesień pomału jakby nabiera koloru. Coraz więcej powycinanych pomarańczowych dyni wystawianych przed domy pięknie się wpasowywuje w ten krajobraz. Trend zapożyczony z Ameryki, ale mnie się podoba, ma swój urok. 
     Korzystając z tego, że w sklepach z każdym rokiem różnego rodzaju dynie są coraz bardziej dostępne, warto pokombinować z nią w kuchni. Ja osobiście najbardziej polecam hokkaido i piżmową, ze względu na łatwość obróbki. Zazwyczaj są nieduże, mają łatwą do obrania skórkę, albo w ogóle nie trzeba jej obierać jak w przypadku hokkaido. Małe dynie nie kroi się tak ciężko jak te duże i mają mało pestek. Na halloween'owy wieczór, zwłaszcza, że mogą was wtedy nawiedzić MAŁE GROŹNE ŁASUCHY, polecam upiec pyszne dyniowe ciastka z czekoladą ;) Są fajnie mokre, naturalnie słodkie, mają piękny kolor i będziecie mieli czyste sumienie, że dzieciaki nie dostały pustych cukrów :))

Składniki:
- 3/4 szklanki puree z pieczonej dyni*
- 3 łyżki oleju arachidowego Oleofarm
- 3 łyżki oleju o delikatnym smaku - u mnie olej z pestek winogron Oleofarm
- 1/3 szklanki cukru trzcinowego
- 1 łyżka miodu
- 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
- 3/4 szklanki mąki orkiszowej pełnoziarnistej
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
- szczypta imbiru
- 2 paski gorzkiej czekolady

*Do puree użyłam dyni hokkaido. Pokroiłam ją na dużą kostkę razem ze skórką, piekłam w 180 stopniach ok. 30 minut. Kiedy ostygła zmiażdżyłam ją w misce tłuczkiem do ziemniaków. Można zmiksować w mikserze.

Wykonanie:
Puree z dyni wymieszać przy użyciu miksera z olejami, cukrem i miodem. Mąki przesiać i połączyć z resztą suchych składników. Do suchych składników dodać połowę mokrych i wymieszać delikatnie szpatułką. Po chwili dodać drugą połowę i ponownie wymieszać. Całość dokładnie połączyć ręcznie i wyrobić plastyczne ciasto - powinno mieć konsystencję plasteliny. Z ciasta odrywać takie kawałki jakie chcemy mieć duże ciastka - trzeba pamiętać, że podczas pieczenia jeszcze urosną. Formować kulki, lekko spłaszczać i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Z takiej ilości ciasta ja zrobiłam 8 sporych ciastek. Piec 12-15 minut w 180 stopniach.




1 ciastko = ok. 50-60 g


Kulinarne wyprawy z Olejami Świata Sposób na dynię 2015 Jesienne słodkości! Menu dla przyszłej mamy

wtorek, 2 czerwca 2015

zupa krem z białych szparagów


     Sezon szparagowy bez kremu ze szparagów to sezon stracony. Białe szparagi są do takiej zupy stworzone. Zupa jest bardzo lekka, ale sycąca dzięki dodaniu ziemniaków. A smak niezastąpiony. Trzeba jednak pamiętać, aby dobrze ugotować, a nawet rozgotować szparagi i całą zupę bardzo dokładnie zblendować, aby nie zostawić nieprzyjemnych pływających nitek szparagów ;)

Składniki:
- pęczek białych szparagów
- 2 średnio młode ziemniaki
- 3 szklanki wody
- 1 łyżka suszonych jarzyn (można użyć też świeże warzywa i na nich zrobić bulion)
- kilka sztuk ziela angielskiego i 1-2 listki laurowe (ja używam czasem też gotowej mieszanki przypraw do zupy w postaci piramidek z Lidla - w wersji "do rosołu" lub "do pomidorówki")
- szczypta rozmarynu
- szczypta soli i pieprzu
- szczypta gałki muszkatołowej
- szczypta czosnku granulowanego
- 4 czubate łyżki jogurtu naturalnego
- siemię lniane do posypania na wierzchu

Wykonanie:
Ziemniaki obrać i pokroić na mniejsze kawałki. Zalać gorącą wodą i zacząć gotować. Szparagi umyć, odłamać dolną twardą część, obrać i pokroić na pół, aby wygodniej było gotować. Dorzucić do ziemniaków oraz dodać przyprawy i jarzynkę oprócz gałki muszkatołowej i czosnku. Gotować do miękkości warzyw, mogą się nawet rozgotować. Warzywa i wywar nieco ostudzić i zblendować. Aby uzyskać ulubioną konsystencje zupy krem warto odlać trochę wywaru do szklanki i wtedy zacząć blendować. Jeśli zupa będzie za gęsta, dolać wywar. Ja zużyłam cały, ale bezpieczniej jest go dodawać stopniowo, bo gdy zupa wyjdzie za rzadka, trudniej jest ją zagęścić. Dodać jogurt naturalny oraz czosnek i gałkę muszkatołową - ilość wg. uznania i jeszcze raz zblendować. Zupę podawać z ulubionymi dodatkami - u mnie siemię lniane. 


1 porcja = 1/2 całości


Szparagowe<3Love Nowalijki w kuchni

poniedziałek, 18 maja 2015

gzik po wieruszowsku albo chłodnik koperkowy


     Powinnam raczej napisać gziczka ;P Tak dokładnie u mnie w domu mówi się na tę potrawę. Wieruszów żeby nie było to województwo łódzkie, a jak wiadomo pyry z gzikiem wywodzą się z Wielkopolski. Dlatego może moja mama trochę to zmodyfikowała. W sumie nie wiem, nigdy nie pytałam, ale do takiej wersji z koperkiem jestem przyzwyczajona i tak smakuje mi najbardziej. Jest to danie bardzo syte, bo można nieświadomie zjeść przy jednym posiedzeniu całą kostkę sera i i nie mało ziemniaków, bo chce się więcej i więcej. Szczególnie w upalne lato, uprzedzam ;)

Składniki:
- 1 kostka chudego twarogu
- 1 szklanka kefiru
- pęczek koperku
- garść posiekanego szczypiorku
- kilka listków świeżej bazylii
- szczypta soli i nieco większa szczypta pieprzu

Wykonanie:
Twaróg rozgnieść w misce widelcem. Następnie dolać kefir i posiekane świeżę zioła. Doprawić do smaku i dobrze wymieszać. Podawać schłodzone. Konsystencja gziku zależy od upodobań, można dolać więcej kefiru i uzyskamy wtedy typowy chłodnik. Z mniejszą ilością kefiru będzie bardzie przypominać tradycyjny gzik, gdzie z tego co się orientuję je się go właśnie w bardziej gęstej postaci. Ale u mnie w domu je się właśnie w takiej postaci jak z przepisu ;) Zioła też wg upodobań -  moja mama zazwyczaj używa się tylko koperku, ja dodaję trochę szczypiorku i bazylii dla urozmaicenia. 





Nowalijki w kuchni Danie pachnące ziołami - wiosna 2015

środa, 29 kwietnia 2015

wegeburgery z cukinii i ciecierzycy z dodatkiem masła orzechowego


     Nie licząc burgerów z tofu, to moje drugie burgery w wersji wegetariańskiej - i jedzone i robione. Chociaż zazwyczaj wege zamienniki dań mięsnych przypadały mi do gustu, do burgerów ciężko mi było się przekonać. Przekonać, żeby w ogóle je spróbować. Te wszystkie warzywne burgery dostępne już w większości burgerowni i z przepisów na każdym szanującym się blogu wyglądają ładnie, nawet bardzo, ale w podświadomości uważałam je za cały czas danie warzywne lub węglowodanowe (w przypadku tych z kaszy), nijak mające się do 100% wołowinki, czy chociaż kurczaczka ;P Ale w końcu trafiłam na filmik z przepisem na warzywne kotlety, które wyglądały bardzo bardzo apetycznie, co najważniejsze nie wydawały się suche, no i banalnie proste w wykonaniu.
     Przerobiłam je troszkę po swojemu, zrobiłam i przepadłam! Są przepyszne :D Dla wszystkich takich niedowiarków jak ja, że burger z warzyw może zastąpić tradycyjnego burgera to przepis idealny. Rzeczywiście dzięki cukinii takie kotlety nie są wcale suche, a wręcz przeciwnie, a dodatki jak masło orzechowe i świeża bazylia sprawiają, że mają wyjątkowo ciekawy smak. Polecam także skusić się na dodatek w postaci ketchupu Primavika słodzony sokiem jabłkowy, a nie cukrem, dzięki czemu zyskauje bardzo ciekawy posmaczek :)

Składniki:
- 1,5 szklanki ugotowanej ciecierzycy (ok. 0,5 suchej ciecierzycy przed ugotowaniem)
- 1 średnia cukinia
- 1 jajko
- 1 mała cebula
- 1 ząbek czosnku
- 1 łyżka masła orzechowego Primavika
- 0,5 łyżeczki soli
- 0,5 łyżeczki chilli
- szczypta imbiru
- kilka listków bazylii
- mąka do obtoczenia kotletów (u mnie sojowa)
- oliwa z oliwek do smażenia

Dodatki do burgerów:
- bułki orkiszowe (zrobiłam z wg tego przepisy)
- ketchup bez dodatku cukru Primavika
- sałata
- korniszony
- pomidorki koktajlowe

Wykonanie:
Ciecierzycę moczyć całą noc, na następny dzień ugotować lub użyć z puszki. Cukinię zetrzeć na grubych oczkach, posolić szczyptą soli i odstawić. Cebulę i czosnek posiekać w kostkę i podsmażyć na odrobinie oliwy z oliwek z dodatkiem soli (najpierw podsmażyć cebulę, po chwili dopiero dodać czosnek, aby go nie przypalić). Ciecierzycę zblenować, z cukinii dobrze odcisnąć nadmiar wody i przełożyć do cieciorki. Dodać do nich cebulę z czosnkiem, masło orzechowe, jajko, posiekaną drobno bazylię oraz przyprawy i dokładnie wymieszać rękami do połączenia się składników w zwartą masę. Gdyby masa była za mokra, bo np. cukinia będzie miała dalej dużo wody, można dodać odrobię otrębów, bułki tartej lub siemienia lnianego. Z masy uformować kulki, obtoczyć w mące, następnie lekko spłaszczając ułożyć na patelni grillowej lub zwykłej posmarowanej odrobiną oliwy. Smażyć po kilka minut z obu stron, delikatnie obracając, aby burgery się nie rozpadły.

Podawać z ulubioną bułą i dodatkami lub wykorzystać moją propozycję podania ;)






1 burger = ok. 130-140 g


Domowy Wyrób

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

bazyliowe pesto z masłem orzechowym


     Pesto do potraw dietetycznych nie należy, nie oszukujmy się. Zamiast dość tłustego pesto, każdy dietetyk z pewnością poleciłby wam kilka innych chudszych zamienników do makaronu, gdy prosilibyście o jadłospis na zgubienie wagi. Ale to nie byłoby pesto, tego smaku nic nie zastąpi, kto kiedykolwiek jadł wie o czym mówię ;) Po to sklepowe już nie pamiętam kiedy ostatnio sięgłam, nie dość, że kolor nieapetyczny, to po spróbowaniu miałam wrażenie, że jem sól w czystej postaci. Co innego zrobione samemu, ze świeżej bazylii, ten aromat mmm...  Wiem co jem, a jednocześnie można sprytnie zaoszczędzić trochę kalorii. Po pierwsze nie dodaję parmezanu, ani żadnego innego sera, który wg. mnie daje właśnie tyle słoności no i oczywiście kalorii (ale jeśli ktoś lubi nie zabraniam :) ). Zamiast orzeszków dodałam tym razem masło orzechowe Primavika bez soli i cukru - dodało bardzo fajnego intensywnego orzechowego aromatu oraz przez swoją konsystencję pozwoliło na dodanie kilku łyżek oliwy z oliwek mniej. No i świeży sok z cytryny - mała ilość, aby nie było za kwaśne, ale podkręcił i podkreślił smak pesto idealnie. A aby całe danie było bardziej odżywcze polecam dodać np. kawałki przysmażonego kurczaka, który świetnie komponuje się z pesto :)

Składniki (2 porcje):
- niecały pęczek bazylii
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- 1 czubata łyżka masła orzechowego Primavika bez soli i cukru
- 1 ząbek czosnku
- ok. 1 łyżka soku z cytryny
- szczypta soli i pieprzu

Wykonanie:
Wszystkie składniki wrzucić do rozdrabniacza/robota kuchennego. Blendować kilka dłuższych chwil. Co chwilę przerywać i zgarniać masę ze ścianek rozdrabniacza jeśli będzie się za bardzo na nich gromadzić. Jeśli pesto będzie za gęste, może dolać odrobinę wody.






Domowy Wyrób

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Paprykarz z kaszą jaglaną Primavika - recenzja


     Jeszcze przed Świętami dotarła do mnie piękna paczuszka od firmy Primavika (ślędzący mnie na instagramie napewno zauważyli). Współpraca z Primavika ucieszyła mnie tym bardziej, że cechuje ich naprawdę wysoka jakość, naturalne składniki produktów, no a oferta przeznaczona jest głównie dla wegetarian i wegan, dla osób racjonalnie i z głową się odżywiających i z pewnością tych dbających o swoją linię. Oczywiście Święta żyją swoim życiem, tradycyjne potrawy trzeba zjeść, więc za zawartość paczuszki dotychczas się nie zabierałam. Dzisiaj przyszedł czas na przetestowanie pierwszego produktu - paprykarzu z kaszą jaglaną. Jest to pasztet dla wegetarian i wegan jak sam producent nam komunikuje.

Skład: 
woda, olej roślinny rzepakowy, koncentrat pomidorowy, kasza jaglana 17%, teksturowane białko sojowe, cebula, marchew, przyprawy (zawierają seler i gorczycę), skrobia kukurydziana, sól, seler, pietruszka, hydrolizat białka roślinnego, substancja zagęszczająca, guma guar, przeciwutleniacz: kwas askorbinowy = witamina C, aromat z ekstraktu drożdżowego.




Ocena wizualna:
Jeśli chodzi o skład jest naprawde dobry. Jedyne co mnie osobiście razi to guma guar, no ale na tle całej reszty składników można ją przeoczyć ;) Wygląd paprykarza zdecydowanie na tak - kolor smakowity i wyraźnie widać kaszę jaglaną. Ciekawa jest też konsystencja, bo jest mniej zbity niż tradycyjny paprykarz, co wg mnie jest na plus, bo dzięki temu nie powinien być za suchy.



Ocena smaku:
Paprykarz sprawdza się jako alternatywa dla wegetarian i wegan, tak jak wspominałam nie jest suchy, co często się zdarza w wegetariańskich zamiennikach tradycyjnych past, pasztetów czy właśnie paprykarzy, których próbowałam i osobiście mnie do nich zniechęca. Dodatek kaszy jaglanej idealnie się tutaj sprawdza, uważam że nawet lepiej niż ryż w tradycyjnym paprykarzu. Otwierając słoiczek odrazu można poczuć typowy zapach paprykarza, aż ślinka zaczęła mi cieknąć ;) Ale nie jest to typowy uderzający swąt ryby. Smak też przypomina oryginalny paprykarz, jednak bez tego posmaku ryby. Przyprawy dają tutaj za to charakterystyczny ostry dla paprykarza posmak. Przy pierwszym zetknięciu z produktem wyczuwalny jest słony posmak (bałam się, że będzie dla mnie za słony, bo soli używam coraz mniej i przez to jestem na nią wyczulona), ale to na szczęście tylko pierwsze wrażenie - smak jest idealnie zbalansowany :)



Ogólna ocena produktu: 10/10
Ocena nie mogła być inna, ponieważ paprykarz zniknął w jeden dzień :) Zostałam naprawdę mile zaskoczona produktem wegetariańskim (co nie tak często się w moim przypadku zdarza), no i zainspirowana, bo mam zamiar pokombinować, żeby zrobić samemu taki domowy paprykarz na bazie kaszy jaglanej.

P.S. Bułeczki, na które posmarowałam paprykarz to bułeczki irlandzkie z tego przepisu, jednak tym razem użyłam 100 g mąki orkiszowej i 100 g mąki z pełnego przemiału.

czwartek, 19 marca 2015

pełnoziarnisty groszek ptysiowy do zupy


     Wiosna coraz bliżej, w sumie już pojutrze (albo jutro, różnie mówią) ;D Już za chwilę zaczną się pokazywać w warzywniakach świeże nowalijki, aaach już nie mogę się doczekać! Narazie mam dla Was zupę w wiosennym kolorze, ale nie ona gra tutaj rolę główną, a groszek ptysiowy. Pełnoziarnisty, lekki jak piórko. Mój debiut z ciastem parzonym. Zawsze uważałam je za niewykonalne, a to tak naprawdę nic trudnego. Wyobraźcie sobie jakie można zrobić z niego pyszne eklery np. z kremem jaglanym. Mmmm... możecie z pewnością się wkrótce tutaj takich spodziewać ;)

Składniki:
- 130 g mąki pełnoziarnistej
- 130 ml wody
- 45 g oleju kokosowego
- 2 jajka
- szczypta soli

Wykonanie:
Do garnuszka wlać wodę i olej kokosowy. Mieszać do rozpuszczenia oleju. Dodać mąkę pełnoziarnistą i szczyptę soli, wymieszać energicznym ruchem, aż masa będzie jednolita bez grudek. Całość przenieść do większej miski i wbić jedno jajko. Mieszać dokładnie do połączenia się jajka z mąką. Może to zająć chwilę i być pracochłonne, ale trzeba być cierpliwym ;) Następnie wbić drugie jajko i ponownie dobrze wymieszać. Masę przełożyć do rękawa cukierniczego - u mnie to woreczek śniadaniowy z małą odciętą dziurką na rogu. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wyciskać małe groszki. Spiczaste końcówki ciasta na kuleczkach delikatnie wygładzić łyżką zamoczoną w zimnej wodzie. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 15 minut, aż groszki wyrosną i delikatnie się zezłocą.





Wielki Post 2015 Wiosenny detoks Domowy Wyrób

porcja 10 g = garść groszku ptysiowego

sobota, 3 stycznia 2015

pieczone krokiety sojowe ze szpinakiem

 
     Święta, święta i po świętach. No i w końcu Nowy Rok! Wchodzę w ten 2015 rok wyjątkowo, bo choć nie mam w zwyczaju, tym razem postawiłam sobie konkretne wyzwania i postanowienia. Jeden tyczy się oczywiście tego bloga, no i co za tym idzie swojego zdrowia i sylwetki. Rozpoczynam od kilkudniowej diety białkowej z dodatkiem owoców i warzyw. Dawno nie stosowałam aż tak restrykcyjnej diety, ale chyba muszę sobie na samym początku zafundować mocnego kopa, żeby w końcu konsekwentnie wziąć się za siebie. No i dzisiaj lecę po karnecik na siłownię, więc już nie będzie wymówek ;P Zobaczymy jak potoczy się to wszystko dalej, ale jestem mocno zmotywowana :D
     A żeby zatrzymać jeszcze odrobinę Świąt proponuję wam odchudzone, bo pieczone krokiety ze szpinakiem z mojej ulubionej mąki sojowej. Krokiety nie musimy jeść tylko od święta, szczególnie w takiej wersji to fajny pomysł na obiad ;)
   
Składniki na 4 naleśniki:
- 2 jajka
- 180 ml (ok. 0,75 szklanki) mleka 0,5 %
- 3 łyżki mąki sojowej
- 1 łyżka skrobi kukurydzianej
- 2 łyżki oliwy z oliwek + odrobina do przetarcia patelni przed smażeniem
- szczypta soli i chilli

Składniki na farsz i panierkę:
- 1 opakowanie świeżego szpinaku
- 2-3 ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 3 łyżki jogurtu naturalnego
- 120 g sera typu feta
- szczypta soli i pieprzu
- 1 jajko
- 1 czubata łyżka bułki tartej z siemieniem lnianym firmy Oleofarm
- przyprawy: szczypta soli, słodka papryka, bazylia, oregano
- oliwa z oliwek do spryskania lub posmarowania krokietów przed pieczeniem

Smażenie naleśników:
Składniki na naleśniki dokładnie wymieszać. Patelnie przed rozgrzaniem posmarować cienką warstwą oliwy. Wylać jedną chochlę ciasta na naleśniki i smażyć aż się zarumieni. Przed następną porcją ciasto ponownie wymieszać, ponieważ mąka sojowa lubi osiąść na dnie. 

Wykonanie krokietów:
Na patelnie z rozgrzaną oliwą z oliwek stopniowo wkładać szpinak. Gdy cały zmięknie dodać rozdrobniony ser feta i dobrze wymieszać. Następnie dodać jogurt naturalny, wyciśnięty czosnek oraz sól i pieprz. Całość ponownie wymieszać. Farsz ostudzić.
W jednym talerzu przygotować rozbełtane jajko, w drugim wymieszaną bułkę tartą z przyprawami. Na naleśnika nałożyć szpinak i ściśle zawinąć. Obtoczyć w jajku, a następnie w przygotowanej panierce. Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem i spryskać oliwą z oliwek lub delikatnie posmarować pędzelkiem. Piec do zarumienienia ok. 15-20 min. w 160-170 stopniach. Po jakimś czasie można parówki obrócić i ponownie spryskać oliwą, aby równo zarumieniły się z obu stron.



1 krokiet = ok. 180 g



Wigilia 2014 Zdrowy obiad Niskokaloryczny styczeń Niski IG czyli świadome odżywianie

wtorek, 9 grudnia 2014

krem z pieczonej papryki z groszkiem ptysiowym z ciecierzycy


     Idziesz do pracy - ciemno i zimno. Wracasz z pracy - ciemno i zimno. Jedyne o czym marzę po takim powrocie to wejście pod kocyk z miseczką ciepłej zupy. Krem z pieczonej papryki nadaje się do tego idealnie - doskonale rozgrzewa. Muszę przyznać, że ta zupa to chyba mój faworyt wśród kremów. Nie wiedziałam, że pieczona papryka może nadać takiego boskiego aromatu ;)

Składniki na zupę:
- 3 średnie papryki
- 1/2 czerwonej cebuli
- 2 ząbki czosnku
- kilka listków bazylii
- 500 ml bulionu
- 2 liście laurowe
- 3 łyżki sosu sojowego
- oliwa z oliwek
- szczypta soli, pieprzu,
- 1 łyżeczka słodkiej papryki
- 1 łyżeczka oreagno

Wykonanie:
Paprykę rozkroić na większe kawałki, pozbyć się pestek. Każdy kawałek skropić oliwą z oliwek i posypać solą. Zapiec rozłożone na blaszce w piekarniku nagrzanym do 180-200 stopni ok. 20 min. Najlepiej aż skórka zacznie mocno brązowieć. Upieczoną paprykę ostudzić i obrać ze skóry. Cebulę i czosnek pokroić i podsmażyć na oliwie. Nie trzeba kroić ich bardzo drobno, ponieważ wszystko będzie blendowane. Należy pamiętać, aby czosnek wrzucić na patelnię nieco później niż cebulę, aby się nie przypalił. Bulion podgrzać i wrzucić wszystkie składniki razem z przyprawami. Gotować na małym ogniu do 30 min. Ilość bulionu zależy od tego jakiej konsystencji lubimy kremy, czy rzadsze czy gęstsze. Warto odlać trochę bulionu z gotowania przed blendowaniem, aby nie uzyskać płynnej zupy zamiast kremu, a później dolać jeśli wyjdzie jednak za gęsty. Po podgotowaniu całość zblendować, ja zawsze wyciągam przed tym z zupy liście laurowe.

Groszek ptysiowy z cieciorki:
Ciecierzycę (ilość wg potrzeb) zamoczyć na noc. Na drugi dzień odcedzić i pozostawić do wysuszenia. W misce wymieszać niewielką ilość oliwy z dowolnymi przyprawami - u mnie chilli, słodka papryka, zioła prowansalskie, sól. Ciecierzycę dobrze wymieszać z olejem z przyprawami i wyłożyć równomiernie na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do 180-190 stopni ok. 30 min.






Wegetariański obiad IV Zimowy obiad wegański Zupa na jesień 

sobota, 25 października 2014

dietetyczne pierogi ruskie z dynią zamiast ziemniaków


     Jesień jakiej nie lubię rozhulała nam się na dobre. Jeszcze w tamtym tygodniu było tak pięknie... ale co z tego, jak ja ostatni tydzień spędziłam w łóżku z zakatarzonym nosem, bolącym gardłem i gorączką, a potem bolącym żołądkiem, który odczuł olbrzymie ilości zażytych leków na sobie. No bo przecież w między czasie było trzeba chodzić do pracy. A to przecież nowa praca, więc nie można było sobie odpuścić i od początku zaniemóc. Tak, zmieniłam pracę :D i to na taką (można powiedzieć) w swoim zawodzie :) Po pierwszym tygodniu pracy, stwierdzam, że jeszcze ogrom nauki przede mną, no ale mam nadzieje, że jakoś dam radę i uda się dłużej zagrzać tam miejsce ;)
     A szukając pomysłu na szybki obiad po pracy mam dla was pierogi z nadal królującą w warzywniakach dynią. Można je odgrzać w 5 minut, jeśli któryś wieczór wcześniej oczywiście poświęci się na ich ulepienie, ale to przecież sama przyjemność ;) Smakują jak ruskie, są może nieco słodsze. Ale imitują je genialnie, a zadowolona jestem tym bardziej, że już jakiś czas starałam się przerobić swoje ulubione pierogi tak, żeby wyeliminować ziemniaki. Pyszności :)

Składniki na ciasto:
- 100g mąki żytniej typ 720
- 100g mąki pszennej pełnoziarnistej
- ok. 200ml ciepłej wody
- 2 łyżki skrobii kukurydzianej
- szczypta soli
- 1 łyżeczka oliwy z oliwek

Składniki na farsz:
- 200g puree z dyni (przepis na puree)
- 150g chudego twarogu
- 1 cebula szalotka
- 1 łyżeczka sosu sojowego

Wykonanie:
Szalotkę pokroić i podsmażyć na oliwię. Podsmażoną szalotkę wymieszać w misce z puree twarogiem i sosem sojowym, całość dobrze ostudzić. Ważne, aby farsz był zimny, bo ciepły może zmiękczyć ciasto. Z podanych składników na ciasto wyrobić ciasto. Rozwałkować. Wykroić kółka i nakładać łyżeczkę farszu. Jeśli brzegi ciasta są za suche należy je zwilżyć zamoczonym w wodzie palcem. Brzegi mocno docisnąć, aby wyraźnie się połączyły (dla początkujących lub bez zdolności manualnych idealnie sprawdza się foremka do pierogów). Wrzucać na gotującą się osoloną wodę i gotować ok. 6-7 minut od wypłynięcia. 
Wersja do zamrożenia: obgotowywać pierogi tylko ok. 4 minuty od wypłynięcia.



1 pieróg = 30g


Rozgrzewające (wege) dania EDYCJA II Smaczna Jesień